wizja – kolejna audiencja
Będzie to kolejna z serii notek nudnych, ale znaczących, więc proszę o wyrozumiałość…
***
Wydawało jej się, że stoi w wielkiej sali, ubrana w ciemnoczerwoną suknię. Do skórzanego pasa miała przypiętą pustą pochwę od miecza. Z rozcięcia na czole ciekła jej krew i spływała po policzku i po szyi. Przed nią znajdowało się przykryte czerwonym suknem podwyższenie, na którym, na dwunastu krzesłach siedzieli aniołowie o śnieżnobiałych skrzydłach. Jeden z nich wstał, trzymając w ręku zwój pergaminu. Rozwinął go powoli i zaczął czytać, ale do Lilith nie docierał żaden dźwięk…
Ocknęła się, czując, że Kira układa palce w różne znaki przed jej twarzą. Wyglądała na przestraszoną.
-Co się stało?
-Nagle straciłaś świadomość, jakbyś wpadła w czarną dziurę… Zupełnie…
„…jak podczas wizji proroczych.” – usłyszała nagle Lilith.
-Ja rzeczywiście coś widziałam…
Kira uciszyła ją, ruchem dłoni nakazując milczenie i patrząc na nią badawczo.
„Słyszysz, co myślę?”
Lilith powoli skinęła głową. Wieszczka, cały czas patrząc na nią, z jakimś dziwnym wyrazem oczu, pomogła jej usiąść. Dziewczynie wydało się, że jest strasznie zmęczona, wic oparła się na rękach.
„Będę musiała porozmawiać z Sariem. W końcu wiedzieliśmy, że ujawnią się jej zdolności, ale nie aż tak szybo…”
Lilith zwiesiła głowę, bo wiedziała, że Kira mówi sama do siebie i zdecydowanie nie jest to przeznaczone dla niej.
-Sama już zaczynasz poznawać, jakim obciążeniem może być dar słyszenia myśli. Chociaż nie będę ukrywać, że ma on także zalety… Tyle, że jest ich nieporównanie mniej…
Pani Przepowiedni zapatrzyła się w lustro, jakby widziała w nim coś, czego Lilith nie może jeszcze zobaczyć. Po chwili jednak wróciła do czyszczenia jej skrzydeł.
„Wszystko robi się bardziej niebezpieczne, niż wydawało się, że będzie… Co dokładnie widziałaś?”
Dziewczyna przekazała jej obraz, który zobaczyła kilkanaście minut wcześniej. Wieszczka zachmurzyła się.
„Pozostaje mieć tylko nadzieję, że to nie była wizja prorocza… chociaż jeśli rzeczywiście…”
Urwała nagle i w ciszy skończyła czyścić pióra Lilith.
„Odpocznij trochę i zejdź później na śniadanie, dobrze?”
Wyszła po cichu, po drodze zatrzymując się tylko, żeby pogłaskać kotkę.
Na korytarzu Pani Przepowiedni spotkała anioła – służącego.
-Czy Pan tego domu już wrócił?
-Nie, szanowna Pani. Udał się, aby zdać Radzie Kosmosu sprawozdanie ze swej misji.
Kira skinęła głową i odprawiła służącego. Teraz już nie da się uniknąć kłopotów. Jeśli Sario nie powie teraz Radzie o Lilith, później może zostać oskarżony. Trzeba było o tym pomyśleć wcześniej, skarciła się w myślach. Jednak, z drugiej strony, Rada nie powinna się jeszcze dowiedzieć, że w Niebiosach znajduje się kolejne Dziecko Chaosu.
No właśnie. To musiała być ona. Czy gdyby była zwykłą dziewczyną, tak dobrze czułaby się w Niebiosach i niemal natychmiast opanowała sztukę czytania myśli? Z drugiej strony… Znowu tyle wątpliwości… Kira nie wiedziała, czego jeszcze można się spodziewać. Dziewczyna prawdopodobnie miała więcej ukrytych zdolności, może nawet zbyt wiele.
Nakazała sobie uspokoić myśli i stanęła przy oknie, wpatrując się w czyste niebo.
-Oto mój raport, Szanowna Rado. – powiedział Pan Ognia kładąc zwój na stole, przy którym siedzieli Radcy Kosmosu. Skłonił się przy tym nieznacznie i sztywno. Radcy po kolei przejrzeli raport i Namiestnik uniósł rękę, aby w zwyczajowy sposób zakończyć audiencję i odprawić Anioła Zagłady. Ten odwrócił się i już miał odejść, gdy jeden z Radców najwyraźniej sobie o czymś przypomniał. Wstał zza stołu i przemówił rozkazującym tonem, który zdecydowanie nie podobał się Aniołowi.
-Odpowiedz na jeszcze jedno pytanie, Niszczycielu.
Sario odwrócił się niechętnie, jednak zachował nieprzenikniony wyraz twarzy. Spodziewał się, o co zapyta Pan Pokoju.
“Sk***n” – pomyślał Sario, chociaż ani przez chwilę nie miał złudzeń, że Pan Pokoju nie zauważy pewnej luki w jego raporcie. Ale czyż to nie Anioł Zagłady właśnie twierdził, że zawsze warto spróbować?
-Czy zastosowałeś się do naszej decyzji?
Nadszedł czas wyboru.
Sario przez chwilę zastanawiał się, czy nie udawać, że nie wie, o jakiej sprawie mowa, jednak doskonale wiedział, że nikt by mu nie uwierzył.
Kira stwierdziła, że trzeba ukryć obecność Lilith w niebie, przynajmniej dopóki nie będzie mogła sama sobie poradzić. Z drugiej strony nie uśmiechało mu się potem odpowiadanie za krzywoprzysięstwo. Co było gorsze, sąd za zatajenie prawdy czy za złamanie rozkazu?
Całe te rozmyślania nie trwały dłużej niż sekundę**.
Rada patrzyła wyczekująco.
„Czy zastosowałeś się do naszej decyzji?”
Anioł uśmiechnął się drwiąco.
-Oczywiście… że nie.
Wyszedł, pozostawiając Radców z mętlikiem w głowach.
**Sekundę niebiańską, oczywiście. Podczas pisania zmuszona byłam stwierdzić, że w Niebiosach czas płynie inaczej niż w naszej rzeczywistości. Doby są dłuższe (nie mają stałej długości, więc mogą trwać nawet od kilku do kilkudziesięciu godzin, nie pytajcie, dlaczego), czas bardziej rozciągliwy… W ogóle to zagadnienie, gdybym je chciała dokładnie opisać, zajęłoby mi całą kolejną notkę, więc sobie daruję;P.