Home > Inne > skrzydła

skrzydła

Grudzień 26th, 2009

dzisiaj notka będzie nudna, ale tak już bywa…

***

Tymczasem Anioł i Kira siedzieli w jego komnacie i rozmawiali.
-Więc znalazłeś ją, Sario.
Niszczyciel drgnął na dźwięk swojego imienia.
-Co zrobi z nią Rada? – zapytał, mimo, że sam potrafił doskonale odpowiedzieć sobie na to pytanie.
-Myślę, że Rada w ogóle nie powinna wiedzieć o Jej odnalezieniu. Oni naprawdę nie chcieliby, żeby w Niebiosach pojawiła się córka Pani Chaosu.
Anioł zaśmiał się złośliwie. Większość rozumnych istot umykała jak najdalej na ten dźwięk. Jednak Pani Przepowiedni czekała, żeby usłyszeć, co Anioł Zagłady ma zamiar powiedzieć.
-Uważają, że Dni Sądu będą dla nich wielkim zagrożeniem. A one nie nadejdą. Nie teraz.
-Skąd wiesz? Nawet ja, która znam wszelkie przepowiednie, nie wiem, kiedy nadejdą Dni Sądu!
-JA też nie wiem, kiedy nadejdą. Wiem tylko, ze jeszcze nie teraz.
-Co w takim razie robi w Niebiosach Lilith?
-To chyba twoja działka?
Kira zacisnęła usta i popatrzyła ze złością na Bogu ducha winną ścianę. Spróbowała przeniknąć ciemną zasłonę, utrudniającą jej zobaczenie losów Lilith. Po chwili westchnęła ze smutkiem.
-Ona może zmieniać swój los. Nie można go przewidzieć.
-Co w takim razie doradzasz? Ukryć ją przed Radą? Wiesz przecież, ze to niezbyt dobry pomysł.
Skinęła ponuro głową.
-Ukryć… Przynajmniej do czasu, kiedy nie nauczy się sama dawać sobie rady.
Sario spojrzał na sufit. Wymalowane na nim gwiazdy lekko przygasły. Robiło się naprawdę późno.
-Mam nadzieję, że nie trzeba będzie jej urywać przez wieczność.
-Nie bądź taki zgryźliwy, wygląda na dosyć zaradną. Podejrzewam, że usamodzielni się aż za szybko. Wiem przecież, o czym myślisz. Znowu się w coś wplątaliśmy. Ale tak już chyba musi być.
Anioł skinął głową. Widząc, ze nie zamierza już nic powiedzieć, Kira wstała.
-Chyba muszę już iść.
Zarzuciła na ramiona czarny szal, musnęła ustami policzek Anioła i wyszła, cicho zamykając za sobą drzwi.
„Znowu się w coś wplątaliśmy… Zgadzam się z Tobą, Kiro, chociaż w tym jednym. Ale jeśli nawet ty nie wiesz, w co, to skąd ja, którego jedynym zadaniem jest niszczenie bez skrupułów światów, mam to wiedzieć?”
Gwiazdy już prawie całkowicie zgasły, gdy Niszczyciel zasnął, godząc się z faktem, że przynajmniej na razie nie dowie się, dlaczego Lilith znalazła się w Niebiosach.

Lilith obudziła się z krzykiem bólu. Leżała zwinięta w kłębek, niezdolna się poruszyć. Ból był najsilniejszy przy łopatkach i przez kręgosłup promieniował na całe ciało. Poczuła, że po plecach spływa jej krew. Zacisnęła mocno zęby, żeby nie krzyczeć. Po jakimś czasie, którego nie umiała określić, ból zaczął słabnąć. Ostrożnie zsunęła się z łóżka i na kolanach przeszła do łazienki. Czuła, że na plecach ma strupy i na dodatek ledwo utrzymywała równowagę. Uklękła przed lustrem i uniosła głowę. Na chwilę zamknęła oczy, po czym znowu je otworzyła.
Miała skrzydła.
Nie tak wielkie jak skrzydła Anioła czy Kiry, ale w końcu była od nich o wiele niższa. Czarne pióra zlepiała krew.
Siedziała tak, kiedy usłyszała pukanie do drzwi komnaty.
-Kto tam? – zawołała. Jej głos zabrzmiał jakoś inaczej, niż go pamiętała. Drżał trochę, ale był donośniejszy i wyższy.
-To ja, Kira.
-Wejdź.
Usłyszała otwierane drzwi i po chwili Kira weszła do łazienki. Przez chwilę Lilith wydawało się, że przez jej twarz przemknął uśmiech. Jednak już po chwili z powrotem stała się całkowicie poważna.
-Pomogę ci.
Uklękła obok Lilith i napuściła do wanny zimnej wody (dla niezorientowanych: krew zmywa się zimną wodą). Potem nabierała jej trochę w dłoń i obmywała pióra z krwi. Lilith zauważyła, że Kira uważnie się im przygląda. Chciała ja o to zapytać, ale zanim otworzyła usta, wieszczka powiedziała:
-W Niebiosach będziesz potrzebować skrzydeł. Ale musisz przygotować się na to, że wszyscy będą zwracać na Ciebie uwagę. Nieczęsto spotyka się anioły o czarnych skrzydłach.
-Ale przecież…
-Sario jest Aniołem Zagłady. Poza tym większość aniołów uważa, że kolor skrzydeł odzwierciedla charakter. Biały to sprawiedliwość, czarny uznaje się za kolor mroku.
-A szary? – Lilith spojrzała na skrzydła Kiry, a ta zaśmiała się wesoło.
-Umiejętność przystosowania się do każdej sytuacji, ale także pewne niezdecydowanie. Kiedyś aniołowie o szarych skrzydłach byli zatrudniani jako szpiedzy.
Siedziały tak w ciszy, a Kira dalej czyściła skrzydła Lilith, która pogrążyła się w rozmyślaniach.
Przed oczami przesuwały jej się różne obrazy. Płonąca Ziemia, bezkresna przestrzeń międzygwiezdna, przerażające oczy Niszczyciela, dziwny wyraz twarzy Kiry, kiedy mówiła, że może słyszeć myśli innych, zlepione krwią skrzydła…
I wtedy to zobaczyła.

admin Inne

Komentarze są zamknięte